na wesoło


***** HUMOR MISYJNY *****


Misjonarz nawraca wodza plemiennego
Misjonarz nawraca wodza plemiennego. Świadom odwiecznych nawyków kładzie na razie nacisk na zakazy. Wódz słucha cierpliwie.
- To znaczy, że nie wolno mi zabrać żony bliźniemu? - pyta wreszcie.
- Zgadza się - potwierdza misjonarz.
- Ani wołów czy słoni?
- Tak jest.
- I że nie wolno mi tańczyć tańca wojennego, a potem zaczaić się na człowieka na drodze i zabić go?
- Oczywiście!
- W takim razie - wzdycha wódz - nadaję się na chrześcijanina, bo na to wszystko jestem już za stary.


Na ścieżce w buszu 

misjonarz na widok zbliżającego się lwa zaczyna odmawiać modlitwę: "Natchnij Panie to stworzenie jakimiś              chrześcijańskimi uczuciami".
Za chwilę słychać jak zwierz mruczy: "Pobłogosław Panie Boże ten posiłek..."


Przejęzyczenie
W pewnym afrykańskim kraju usiadło w cieniu palmy dwóch polskich misjonarzy.
Jeden z nich był tu już od wielu lat, drugi dopiero od niedawna zaczął swe misjonarskie posługiwanie.
-Muszę przyznać, że z językiem naszych afrykańskich braci idzie ci całkiem nieźle – rzekł starszy misjonarz – owszem zdarzają ci się małe potknięcia....
-Jakie potknięcia ? - zaniepokoił się młody misjonarz.

-Dzisiaj rano w kaplicy zamiast „Pan z wami” powiedziałeś „hipopotam z wami”, ale ogólnie jest w porządku.
                                                    

Głowa udźwignie wszystko
Ten sam młody misjonarz obserwował jak bardzo ciężko pracują tutejsze kobiety.
Serce mu się krajało na widok ciężarów, które noszą . Zatrudnione przy pracach ziemnych, nosiły na głowach

ciężkie kosze z ziemią i kamieniami. Postanowił ulżyć ich doli i dopiął swego . Zakupił w mieście dziesięć taczek i zadowolony przywiózł je do wioski ciężarówką. Afrykańskie kobiety z zadowoleniem oglądały dar misjonarza, który z zapałem tłumaczył im, że teraz praca będzie nieporównanie lżejsza . Następnego dnia misjonarz zagląda na plac budowy . Kobiety już z daleka uśmiechały się do niego na powitanie, niosąc na głowach taczki wypełnione ziemią i kamieniami.
No cóż, jadąc do Afryki nie wystarczy poznać język, trzeba jeszcze uczyć się wielu innych rzeczy.


HUMOR OJCÓW PUSTYNI
Pewien pustelnik powiedział do starca:
- Abba, słyszałem, że brat, który mieszkał z tobą, umarł. Mógłbym zająć jego miejsce?
Starzec odpowiedział:
- Tak, ale wydaje mi się, że jesteś wyższy od niego. Nie wiem, czy zmieścisz się w jego grobie.
***

Pewien niedawno nawrócony młodzieniec pyta starca:
- Abba, to teraz całkiem będę musiał wyrzec się świata?
- Nie bój się - odparł starzec. - Jeśli twoje życie będzie naprawdę chrześcijańskie, to świat natychmiast wyrzeknie się ciebie.
***

Pewien przeor zapytał starca:
- Abba, jaka powinna być homilia?
- Homilia - odpowiedział starzec - powinna mieś dobry początek i dobre zakończenia. A ty staraj się, żeby początek i koniec były jak najbliżej siebie.
***


Do wiecznie użalającego się mnicha abba Makary powiedział:
- Jesteś nieszczęśliwy? Pomyśl, jaki ból gardła może mieć żyrafa, albo o odciskach stonogi...

***

W Celle młody mnich rąbie drzewo. Przechodzący starzec obserwował go i po chwili rzekł:
- Twoja siekiera, bracie, każe mi myśleć o piorunie.
- Z powodu szybkości? - zapytał ten z zadowoleniem.
- Nie, nigdy nie uderza dwa razy w to samo miejsce.




***

Wiesz, bracie, jak się nazywa stworzenie, które ma wiele łap, zielone oczy i żółty grzbiet w czarne kreski?
- Naprawdę nie wiem, bracie... Cóż to takiego?
- Ja też nie wiem... ale właśnie ci lezie po szyi.
***

Jeżeli, daj Boże, Pan Bóg jest, to chwała Bogu, ale jeśli nie daj Bóg, Pana Boga nie ma, to niech was ręka boska broni
.
TUŻ OBOK


Proboszcz wyjechał do sanatorium.

Jego gorliwy zakrystian nie daje mu jednak spokoju i chce się koniecznie dowiedzieć, jak ma brzmieć napis nad szopką bożonarodzeniową i jakie wymiary powinien mieć żłóbek.
Proboszcz telegrafuje krótko i treściwie: Dziecię nam się narodziło. Długość - 3m, szerokość - 1m.
***


Rezolutny malec
Gdy zakończyła się pierwsza katecheza dla przedszkolaków, wszystkie dzieci pod opieką siostry katechetki, udały się do kościoła.
Gdy dziatwa stanęła przy ołtarzu, siostra cicho powiedziała:
Popatrzcie dzieci, na to czerwone światełko.Ono pali sie bez przerwy dzień i noc.
Światełko pali się dlatego, że tutaj popatrzcie, w tej małej budce, mieszka Pan Jezus.
I wtedy mały chłopiec powiedział głośno i dobitnie :
Siostro, to nie jest żadna budka! To jest tabernakulum!!
***


Ankieta
Starszy ksiądz proboszcz bardzo nie lubił papierkowej roboty.
Dlatego bez entuzjazmu zabrał się do wypełniania obszernej ankiety, którą przysłano z kurii.
Czcigodnego kapłana rozeźliło to, że niemal identyczną ankietę wypełniał rok temu.
Zirytowany, na pytanie: „Jaka jest odległość od kościoła do parafialnego cmentarza?” odpowiedział :
„Taka sama jak w zeszłym roku”.
Zaś na pytanie : „Ile ksiądz proboszcz ma dochodu ?”
odpowiedź brzmiała : „Do chodu mam dwie nogi”.
***

Pierwsza spowiedź
W majowe popołudnie do kościoła zaczęły przychodzić dzieci pierwszokomunijne. Nadszedł bowiem dzień pierwszej spowiedzi.
Mała drobna dziewczynka, podeszła nieśmiało do jednego z konfesjonałów, w którym przed chwilą zasiadł ksiądz.
Proszę księdza – zapytała cicho –: czy to jest konfesjonał damski czy męski ?
***


Doktor od teologii
W pewnej wiejskiej parafii na uroczystej sumie, ksiądz dziekan wita nowego proboszcza :
Najmilsi, Znam od lat waszego nowego proboszcza. To prawy kapłan, człowiek wielkiego seca, ale i rozumu.
Sam przez skromność do tego się nie przyzna, więc ja wam powiem, że jest doktorem.
Na pewno przysporzy parafii wiele dobrego....
Ksiądz proboszcz nawet nie zdążył się zadomowić w nowym miejscu, gdy już wczesnym rankiem przybiegła na plebanię jedna z parafianek.
Proszę księdza proboszcza, co za nieszczęście! Krowa mi się pochorowała, wzdęło ją, czy coś! Ksiądz taki dobry, gdyby ksiądz proboszcz mógł...


Zawiesiła głos i błagalnie patrzy na proboszcza.
Ależ..... Droga pani.....Cóż ja mogę poradzić na wzdęcie? - mówił zaskoczony proboszcz.
Na pewno ksiądz poradzi. Żeby choć ksiądz obejrzał – dopraszała się kobiecina.
Ależ, kochana pani, przecież ja się nie znam na wzdęciach.
Ale jakby ksiądz proboszcz choć spojrzał. Przecież ksiądz dziekan mówił, że ksiądz proboszcz to doktor. Proboszcz z trudem hamował śmiech:
Doktor, ale nie od wzdęć. Ja jestem doktorem od teologii.
No właśnie! - z nadzieją w głosie mówiła kobiecina - A może to nie wzdęcie?
Kto ją tam wie. Ksiądz obejrzy, a może ona właśnie na teologię chora?




Prośba
-Boże, ile to dla ciebie jest milion lat? - pyta modlący się człowiek.
-Sekunda - odpowiada Bóg.
-A co dla ciebie znaczy milion złotych?
-Tyle, co grosz.
-To ja ciebie, Panie, proszę o grosz.
-Dobrze, synu, za sekundę.
***

Ogłoszenie parafialne
Na zakończenie Mszy św. ksiądz proboszcz, w ramach ogłoszeń poinformował :
Jak już wcześniej zapowiadałem, jutro przybędą do naszej parafii ojcowie franciszkanie, którzy będą przeżywać tu tydzień trzeźwości.
***

„Poszybcona” Msza


W zakrystii na chwilę przed wyjściem do ołtarza najmłodszy ministrant podszedł do księdza:
Proszę księdza, dzisiaj jest fajny film w telewizji...
No, i co z tego ? - zapytał ksiądz
No, właśnie chcieliśmy z kolegami zapytać ksiedza, czy możnaby trochę Mszę p o s z y b c i ć, żebyśmy zdążyli?
***

Kościelny, duchownym?



W wiejskim kościele zjawia się proboszcz z sąsiedniej parafii. Wchodzi do zakrystii, w której krząta się kościelny i pyta :
Szczęść Boże, panie Zygmuncie ! Co? Nie ma proboszcza?
Nie ma, proszę księdza. Pojechał do kurii.
Masz ci los ! A wikary?
Też nie ma. W szkole, na katechizacji.
To tylko ksiądz emeryt został?! - wzdycha proboszcz.
Też go nie ma – mówi kościelny – poszedł do lekarza. Z duchowieństwa jestem tylko ja. 





***** NAJTRUDNIEJSZY JĘZYK ŚWIATA*****
(koniecznie czytaj na głos!!! można się zaszeleścić na śmierć!!! )

ŻURU GAR
Żaba warzy żuru gar,
a pod garem drżący żar.
Żur wrze w garze,
gar na żarze,
to się skończy na pożarze!
Aż żółw zrzęda rzecze szczerze:
-Niech się żaba żaru strzeże!
Smaży żaba smardzów wór,
w garze wrze gorący żur.
Żółwik żabę żerdzią żga:
-Niechże żaba żuru da!
Żółw zażera wrzący żur,
żaba żuje smardzów wór.
Pusto w garze,
żółw się maże,
już nie zrzędzi o pożarze:
-Postaw, żabo, gar na żar.
Zróbże jeszcze żuru gar!
Żaba warzy żuru gar,
a pod garem drżący żar.
Żur wrze w garze,
gar na żarze,
to się skończy na pożarze...

CHRZĄSZCZ DRŻĄCY W GĄSZCZU

W chaszczach grząskich, tuż po brzasku,
Pewien brzdąc narobił wrzasku.
Straszył traszki krzycząc, klaszcząc,
Trzebił chaszcze, szczudła taszcząc.

Wreszcie stanął, zgrzytnął, wrzasnął,
Świszcząc w drzewo szczudłem trzasnął.
Aż z drzew sypnął szyszek deszcz.
Wszystkich w chaszczach przeszył dreszcz,

Wszędzie trzepot, szczebiot, szczęk,
Narozrabiał mały człek...
Już na krzaczku trznadel drżał,
Żółty szczygieł wręcz wpadł w szał,

Strzyżyk, piszcząc pierzchnął w rżysko,
Cietrzew z krzykiem wpadł w ściernisko,
Chrząszcz do szczętu wręcz się zląkł,
Z przerażenia wlazł na drąg.


A brzdąc wrzeszczał, krzyczał, grzmiał,
Trzaskał, trzeszczał w głos się śmiał.
Chrząszcz na drągu chrzęszcząc drżał,
A brzdąc, brzęcząc, wciąż się śmiał.

Aż się drąg przez chrząszcza drżenie,
Zatrząsł strasznie,wręcz szalenie.
Wisząc, wciąż się trząsł nasz chrząszcz,
Aż... wpadł z trzaskiem w liści gąszcz!

Wówczas odszedł brzydki brzdąc,
Przez gąszcz trzcin do rzeczki brnąc.
Ucichł szczebiot,trzepot,szczęk,
Wreszcie trzmiel do chrząszcza rzekł:

"Koniec wrzasku,mości chrząszczu,
Niechże już pan wyjdzie z gąszczu!"
Lecz chrząszcz wciąż strasznie się trząsł
I w gąszcz coraz głębiej grzązł...


Czasem poprzez liści gąszcz
Słychać,że tam wciąż drży chrząszcz.
Zanim zaczniesz krzyczeć brzdącu,
Pomyśl chwilkę o tym chrząszczu,

Który zamiast brzmieć gdzieś w trzcinie,
W swym ojczystym Szczebrzeszynie,
Drży wciąż w grząskim gąszczu liści,
Wśród żołędzi, szyszek kiści...



OSTRZYŻYNY SZCZEPANA

Szczepan Szczygieł z Grzmiących Bystrzyc
Przed chrzcinami chciał się przystrzyc.
Sam się strzyc nie przywykł wszakże
Więc do szwagra wskoczył
- Szwagrze, Szwagrze, ostrzyż mnie choć krztynę,
Gdyż mam chrzciny za godzinę.
Nic prostszego szwagier na to:
Żono, brzytwę daj szczerbatą
W rżysko będzie strzechę Szczygła
Ta szczerbata brzytwa strzygła !!!
Usłyszawszy straszną wieść
Szczepan Szczygieł wrzasnął: Cześć !
I przez grządki poprzez proso
Niestrzyżony czmychnął boso.


SZERSZEŃ I ŻEŃ - SZEŃ

Pewien szerszeń
żuł raz żeń-szeń,
Rzekł mu lekarz, dość zażywny:
-Żeń-szeń bardzo jest pożywny.
Od żeń-szenia krzepa lepsza
niż u wołu albo wieprza.

Jeśli nie chcesz czuć znużenia,
żuj, szerszeniu kęs żeń-szenia.
Żeń-szeń służy szerszeniowi!

Szerszeń wierzył lekarzowi.
Żucie zaczął od korzenia,
aż tu nagle dostał drżenia!

Wrócił szerszeń do lekarza:
-Niechże pan się tak nie zraża!
To nie drżenie od żeń-szenia,
lecz od trzmiela rzępolenia.

-Drzewiej-szepnął drżący szerszeń-
niepotrzebny był mi żeń-szeń,
choćby w głos brzęczała pszczoła
lub rzępolił trzmiel - rzępoła.

Dość już żucia mam żeń-szenia
zwłaszcza,że ma smak rzemienia!
No i szerszeń
wypluł żeń-szeń.


NÓŻKI RUSZ, PRZYGODA TUŻ, TUŻ
Jeśli w pszenżyto ruszysz o świcie,
ujrzysz, jak chrzęści życie w pszenżycie –
Brzęczy żuczek, skacze liszka,
szepce tygrzyk do widliszka,
świerszcz za ważką gna w podskokach,
nie spuszczając chrząszcza z oka,
świdrzyk, wstężyc i winniczek
kroczą boczkiem do dżdżowniczek,
a szczypawy pośród trawy szczypią trzmiele dla zabawy.
Szumi o świcie życie w pszenżycie,
sami zajrzyjcie, jak nie wierzycie!



CHRZĄSZCZ
Trzynastego, w Szczebrzeszynie chrząszcz się zaczął tarzać w trzcinie.
Wszczęli wrzask Szczebrzeszynianie: - Cóż ma znaczyć to tarzanie?!
Wezwać trzeba by lekarza, zamiast brzmieć, ten chrząszcz się tarza!
Wszak Szczebrzeszyn z tego słynie, że w nim zawsze chrząszcz brzmi w trzcinie!
A chrząszcz odrzekł niezmieszany:
- Przyszedł wreszcie czas na zmiany!
Drzewiej chrząszcze w trzcinie brzmiały, teraz będą się tarzały


GDZIE? KTO? CO?

W gąszczu szczawiu we Wrzeszczu klaszczą kleszcze na deszczu,
szepcze szczygieł w szczelinie,
szczeka szczeniak w Szczuczynie,
piszczy pszczoła pod Pszczyną,
świszcze świerszcz pod leszczyną,
a trzy pliszki i liszka taszczą płaszcze w Szypliszkach.

TRZNADLE
W krzakach rzekł do trznadla trznadel:
- Możesz mi pożyczyć szpadel?
Muszę nim przetrzebić chaszcze, bo w nich straszą

straszne paszcze.
Odrzekł na to drugi trznadel:
- Niepotrzebny, trznadlu, szpadel!
Gdy wytrzeszczysz oczy w chaszczach,
z krzykiem pierzchnie każda, paszcza!


...poćwicz jeszcze troszkę


Spadł bąk na strąk, a strąk na pąk. Pękł pąk, pękł strąk, a bąk się zląkł.

Bzyczy bzyg znad Bzury zbzikowane bzdury, bzyczy bzdury, bzdurstwa bzdurzy i nad Bzurą w bzach bajdurzy, bzyczy bzdury, bzdurnie bzyka, bo zbzikował i ma bzika!

Czesał czyżyk czarny koczek, czyszcząc w koczku każdy loczek, po czym przykrył koczek toczkiem, lecz część loczków wyszła boczkiem.

Czarny dzięcioł z chęcią pień ciął.


Kurkiem kranu kręci kruk, kroplą tranu brudząc bruk, a przy kranie, robiąc pranie, królik gra na fortepianie.

Za parkanem wśród kur na podwórku kroczył kruk w purpurowym kapturku, raptem strasznie zakrakał i zrobiła się draka, bo mu kura ukradła robaka.




Mała muszka spod Łopuszki chciała mieć różowe nóżki - różdżką nóżki czarowała, lecz wciąż nóżki czarne miała. - Po cóż czary, moja muszko? Ruszże móżdżkiem, a nie różdżką! Wyrzuć wreszcie różdżkę wróżki i unurzaj w różu nóżki!

Szedł Mojżesz przez morze jak żniwiarz przez zboże, a za nim przez morze cytrzystki szły. Paluszki cytrzystek nie mogą być duże, gdyż w strunach cytry uwięzłyby.

Król królowej tarantulę włożył czule pod koszulę.
Dromader z Durbanu turban pożarł panu.

Gdy teatr grał w grotach Dekamerona , grom gruchnął w konar rododendrona.

Przy karczmie sterczy warsztat szlifierczy.

Coala i boa automatyzują oazę instalując aerodynamiczny aeroplan.

Augustyn przeegzaminował Aurelię z geografii, próbując wyegzekwować wiadomości o aurze Australii

Czy szczególny to, proszę pana, zaszczyt, płaszczyć się, by wtaszczyć się na szczyt?

Czy tata czyta cytaty Tacyta?

Królowa Karolowa, kazała królowi Karolowi kare konie kuć, król Karol kare konie kuje, królowa Karolowa kopytkiem go katuje.

Cześć Czesiek! Czeszesz się częściej często, czy częściej czasem?

Czy się Czesi cieszą gdy się Czesio czesze?

Buła, bibuła, baobab, baba,
żądło, żarówka, żyrafa, żaba,
rurka, rewolwer, rabarbar, robot,
chochoł, chałupa, chleb, Chechło, chrobot,
pszczoła, pszczołojad, Pszczyna, pszenica,
źrebak, ździebełko, źródło, źrenica,
szczebel, szczerbata, szczekanie,
Ćmielów, ćma, ćwikła, ćwierkanie,
szał, szafa, szyszka, szewc,
szefuńcio, szeryf, sześć,
czub, czoło, Czesław, czyżyk i – cześć!
Spyta ktoś, co stąd wynika? 

Gimnastyka dla języka !


teraz żaden  język obcy nie będzie trudny